O czym jest ten dokument

Raport powstał w grupie roboczej powołanej przez Radę Pełnomocników (Board of Commissioners) samorządu adwokackiego stanu Michigan. Samorząd zrzesza wszystkich prawników dopuszczonych do praktyki w tym stanie - to organizacja typu mandatory bar, przynależność jest obowiązkowa, a jej uchwały i wytyczne mają realny ciężar dla wykonywania zawodu. Grupą kierował Joseph P. McGill, 90. prezes samorządu. W gronie autorów są praktycy, przedstawiciele klinik prawa, organizacji pomocy prawnej i komisji etyki. Dokument konsultowano z ekspertami zewnętrznymi, w tym z firmami LegalTech.

Raport nie ma mocy wiążącej. Sami autorzy określają go jako „pierwszy krok" - materiał edukacyjny i mapa drogowa dla samorządu, nie zbiór przepisów. To rozróżnienie jest istotne dla polskiego czytelnika: dokument nie tworzy obowiązków, on opisuje, jak istniejące już reguły deontologiczne stosują się do nowej technologii.

Struktura jest czytelna. Po wprowadzeniu i krótkiej historii AI raport omawia cztery obszary. Pierwszy - zarządzanie kancelarią: przegląd dokumentów i e-discovery, badania prawne, redagowanie pism, analiza umów, przechowywanie dokumentów, prognozowanie wyniku sprawy, cyberbezpieczeństwo. Drugi - etyka, rozłożona na poszczególne obowiązki z Michigan Rules of Professional Conduct (MRPC). Trzeci - nieuprawnione świadczenie pomocy prawnej. Czwarty - dostęp do wymiaru sprawiedliwości. Całość zamyka rozdział o polityce publicznej i pięć rekomendacji skierowanych do samorządu.

Recenzja właściwa

Kompetencja technologiczna jako obowiązek, nie wybór

Najmocniejszy wątek raportu to obowiązek kompetencji. Autorzy wychodzą od reguły MRPC 1.1 - prawnik ma zapewnić klientowi reprezentację na poziomie kompetencji - i przytaczają komentarz do tej reguły: by utrzymać wymaganą wiedzę i umiejętności, prawnik powinien się kształcić ustawicznie, „w tym w zakresie wiedzy i umiejętności dotyczących istniejącej i rozwijającej się technologii". Raport wyciąga z tego wniosek bez osłonek: rozumienie technologii, w tym AI, jest częścią obowiązku kompetencji, a nie jego dodatkiem.

Autorzy precyzują też, czym ta kompetencja nie jest. Nie jest umiejętnością wykrycia, że AI zmyśliła wynik. Jest czymś wcześniejszym - wiedzą o tym, co dane narzędzie potrafi, czego nie potrafi i gdzie się myli. Ocena prawnika nie może zostać delegowana do generatywnej AI, bo pozostaje odpowiedzialnością prawnika. Raport ujmuje to jednym zdaniem: kompetencja w epoce AI to edukowanie samego siebie, ustalanie oczekiwań z klientem i ciągłe monitorowanie narzędzia.

Stary obowiązek, nowy sposób jego naruszenia

Rozdział o etyce jest najlepszą częścią raportu, bo nie wymyśla nowych reguł - pokazuje, jak istniejące reguły pękają w nowym miejscu. Obowiązek staranności (MRPC 1.3) ilustruje sprawa Mata przeciwko Avianca: sąd w Nowym Jorku ukarał prawników grzywną 5000 dolarów za złożenie pisma z nieistniejącymi orzeczeniami, fałszywymi cytatami i zmyślonymi sygnaturami, wygenerowanymi przez narzędzie AI. Raport czyta tę sprawę poprawnie - to nie był nowy delikt, tylko stare naruszenie obowiązku staranności popełnione nowym narzędziem. Podpis prawnika pod pismem procesowym to poświadczenie, że twierdzenia są oparte na faktach i prawie; AI nie zdejmuje z prawnika tego poświadczenia.

Podobnie obowiązek poufności. Raport zwraca uwagę, że wprowadzenie akt klienta do narzędzia AI może oznaczać ujawnienie informacji poufnej podmiotowi trzeciemu - dostawcy modelu. I obowiązek nadzoru: prawnik odpowiada za pracę narzędzia tak samo, jak za pracę personelu pomocniczego. Żadna z tych powinności nie jest nowa. Nowy jest tylko sposób, w jaki można je złamać, nie zauważając tego.

Granica pomocy prawnej i dostęp do wymiaru sprawiedliwości

Dwa pozostałe obszary raport traktuje ostrożniej i słusznie. Przy nieuprawnionym świadczeniu pomocy prawnej autorzy stawiają trzy pytania, na które nie ma jeszcze odpowiedzi: czy zakaz da się egzekwować wobec programów AI, czy program AI udziela informacji prawnej, czy porady prawnej, oraz czy dokument wygenerowany przez AI mieści się w wyjątku dla czynności czysto technicznych. Wniosek raportu jest trzeźwy: egzekwowanie będzie musiało stać się elastyczne i przesunąć się w stronę edukowania publiczności o ryzyku polegania na AI zamiast na prawniku.

Przy dostępie do wymiaru sprawiedliwości raport zestawia argumenty za i przeciw zamiast obiecywać. AI może obniżyć koszt i poszerzyć dostęp do pomocy prawnej dla społeczności nieobsłużonych - tak zwanych pustyń prawnych. Ale realizacja tej obietnicy zależy od kompetencji cyfrowych, równości dostępu do technologii i ram regulacyjnych. Bez nich technologia pogłębi istniejące nierówności, zamiast je zmniejszyć.

Czego autorzy nie powiedzieli, a co musi powiedzieć polski compliance

Raport stoi na amerykańskim porządku prawnym - regułach stanu Michigan i federalnym tle. Cztery białe plamy do wypełnienia przez polskiego compliance officera.

Pierwsza linia. Polskie kodeksy etyki nie nazwały obowiązku kompetencji technologicznej, ale on z nich wynika. Raport opiera się na MRPC 1.1 z wyraźnym komentarzem o technologii. Polski Zbiór Zasad Etyki Adwokackiej i Kodeks Etyki Radcy Prawnego nie zawierają zdania o „kompetencji technologicznej". Zawierają jednak ogólny obowiązek wykonywania zawodu sumiennie i z należytą starannością oraz obowiązek stałego podnoszenia kwalifikacji. Prawnik, który używa narzędzia AI, nie rozumiejąc, gdzie ono się myli, narusza ten obowiązek - niezależnie od tego, że żaden przepis nie wymienia AI z nazwy (interpretacja MateMatic, nie stanowisko NRA ani KRRP).

Druga linia. Poufność to w polskich realiach tajemnica zawodowa plus RODO, a raport widzi tylko pierwszą połowę. Amerykańska analiza poufności kończy się na obowiązku zachowania confidentiality wobec klienta. W Polsce wprowadzenie akt do zewnętrznego narzędzia AI uruchamia dwa reżimy naraz: tajemnicę adwokacką lub radcowską, której nie wolno powierzyć podmiotowi trzeciemu bez podstawy, oraz RODO - powierzenie przetwarzania w rozumieniu artykułu 28 i, gdy dostawca przetwarza dane poza Europejskim Obszarem Gospodarczym, podstawę transferu z rozdziału V. Raport tego drugiego reżimu nie dotyka, bo nie musiał. Polski compliance musi (interpretacja MateMatic, nie stanowisko NRA, KRRP ani UODO).

Trzecia linia. Nieuprawnione świadczenie pomocy prawnej ma w Polsce inną konstrukcję. Raport analizuje UPL na gruncie ustawy stanu Michigan. Polska figura jest inna - zawód adwokata i radcy prawnego jest reglamentowany, a świadczenie pomocy prawnej poza tą reglamentacją podlega odrębnym regułom. Pytania raportu pozostają jednak trafne także u nas: czy aplikacja generująca pismo udziela informacji, czy porady, i kto odpowiada, gdy myli się narzędzie. Przeniesienie wniosków wymaga osadzenia ich w polskiej ustawie, nie w stanowej (interpretacja MateMatic, nie stanowisko NRA ani KRRP).

Czwarta linia. Raport nie zna AI Act, a polska kancelaria nie ma tego komfortu. Dokument powstał w porządku, w którym regulacja AI jest fragmentaryczna - sam raport odnotowuje, że Michigan ma tylko dwie ustawy o AI, obie o treściach wyborczych. Polski adwokat działa w porządku, w którym obowiązuje rozporządzenie 2024/1689 (AI Act) z osobnym reżimem dla systemów wysokiego ryzyka i klasyfikacją z artykułu 6. Obowiązki deontologiczne opisane w raporcie to dla polskiej kancelarii warstwa pierwsza; AI Act dokłada drugą (interpretacja MateMatic, nie stanowisko Komisji Europejskiej).

Słabsze strony raportu

Trzy zarzuty uczciwie.

Po pierwsze, dokument jest wprost związany ze stanem Michigan. Cała analiza etyczna stoi na Michigan Rules of Professional Conduct, a analiza nieuprawnionej praktyki na ustawie stanowej. Czytelnik spoza Stanów dostaje raczej wzór rozumowania niż gotowe wnioski - i raport tego nie ukrywa, ale trzeba o tym pamiętać.

Po drugie, czerwiec 2025 to w tej dziedzinie odległa data. Część szczegółów już się zdezaktualizowała - raport sam odnotowuje w przypisie, że rozporządzenie wykonawcze administracji Bidena, na którym opiera fragment o polityce publicznej, zostało uchylone w styczniu 2025. To uczciwe, ale pokazuje, jak szybko taki dokument się starzeje.

Po trzecie, raport jest opisowy i edukacyjny, a nie operacyjny. Pięć rekomendacji na końcu adresowanych jest do samorządu - ma prowadzić webinaria, monitorować legislację, współpracować ze szkołami prawa. Indywidualna kancelaria nie znajdzie w nich listy kroków do wdrożenia u siebie. To materiał, który porządkuje myślenie, nie playbook.

Co z tego wynika

Wartość tego raportu dla polskiej kancelarii nie leży w jego treści stanowej, tylko w jego metodzie. Autorzy nie napisali nowego regulaminu AI. Wzięli istniejące obowiązki zawodowe - kompetencja, staranność, komunikacja, rozsądne wynagrodzenie, poufność, uczciwość wobec sądu, nadzór - i przy każdym pokazali, gdzie konkretnie AI go napina. To jest ćwiczenie, które każda kancelaria może powtórzyć na własnym kodeksie etyki: przejść obowiązek po obowiązku i przy każdym sprawdzić, w którym miejscu narzędzie AI tworzy nowe ryzyko jego naruszenia.

Druga rzecz warta zabrania to teza o kompetencji. Raport zamienia rozmowę o AI z pytania o produktywność na pytanie o powinność. Prawnik nie musi używać AI. Ale jeśli używa, musi rozumieć narzędzie na tyle, by za jego wynik odpowiedzieć - bo podpis pod pismem zostaje jego.

Dla zarządu kancelarii w trzech zdaniach

Ten raport nie jest dla Państwa zbiorem przepisów - jest dowodem, że inny samorząd prawniczy potraktował kompetencję wobec AI jako obowiązek etyczny, nie jako modę. Te same powinności - staranność, poufność, nadzór - ciążą na polskim adwokacie i radcy prawnym, a sprawa Mata przeciwko Avianca pokazuje, ile kosztuje ich naruszenie nowym narzędziem. Pytanie dla zarządu nie brzmi „czy wdrożyć AI", tylko „czy wiemy, którego z naszych obowiązków zawodowych dane narzędzie dotyka - i czy to zapisaliśmy" (interpretacja MateMatic, nie stanowisko NRA ani KRRP).